- Jest lepiej i będzie jeszcze lepiej… Unia Europejska już czuje nasz gorący oddech na swoich zamożnych plecach. Nasze jedzenie już dawno przegoniło ich jedzenie. Na przykład… kiełbasa przegoniła. Nadszedł czas, żeby powiedzieć, bogaćmy się -juz chyba wszyscy internauci potrafią przyporządkować ten tekst do konkretnego spotu reklamowego i do konkretnego aktora. Tekst sam w sobie dość głupawy, wcale nieśmieszny, ale w całości scenografii nabiera kolorytu.

Reklama ING Bank, jakiś czas już obecna w naszych wrażliwych rodzimych mediach, oczywiście ruszyła partią. „Reklama oparta jest na prezydenckim orędziu Lecha Kaczyńskiego. Pewnie tylko dlatego zwróciłem na nią uwagę” przyznaje poseł Zbigniew Girzyński. Koleżanka z parti Jolanta Szczypińska nie kryje oburzenia. „To przegięcie. Ta reklama świadczy o bardzo złym guście jej autorów. Jestem tą reklamą zniesmaczona i dziwię się, że ktoś wpadł na taki pomysł” podkreśla. Wicemarszałek Sejmu Krzysztof Putra dodaje: „Ta reklama jest niesmaczna, pan Kondrat wpisuje się w niedobrą szkołę PR. Szkoda, bo to dobry polski aktor”.

Obywatelami reklama ruszyła również i jako takiż zajmę postawę wobec. No cóż, nie da kłamać, że dobry polski aktor nie naśladuje głowy państwa polskiego, choć rzecznik prasowy banku udaje, że niby nie. „W najnowszej reklamie zastosowaliśmy pastisz świata <gadających głów>, nie odnosząc się przy tym do żadnej konkretnej osoby lub stanowiska”. Apeluję do pana rzecznika, no naprawdę, w tym spocie gadająca, jak to pan raczy uważać, głowa jest jedna i to tak wyraźna, że nie ma już miejsca na żadne innne głowy czy półgłówki. Nie kłammy, bo obrazimy warsztat aktorski pana Marka, uznamy, że nie jest wystarczająco dobry, a jest.

Ale dlaczego wyżej wymieniony aktor udaje również, może wstydzi się wzoru swego. „Na nikim się nie wzorowałem. Nie jest moją ambicją nikogo przedrzeźniać, czy wyśmiewać, czy nawet naśladować. Dziwię się, że ktoś się oburza, ale zostawiam im to oburzenie” – mówi gazecie Marek Kondrat. Ależ my się nie oburzamy, pytamy jedynie, dlaczego tak słabo, nie dało się przerysować mocniej owej gadającej głowy.?

Ten sam klimat, wystrój, stół, flagi, podobna nastrojowa muzyka, no i oczywiście układ rąk, to ostatnie przemawia najbardziej. Tylko kwestia rozchodzi się o to, czyje orędzie jest prototypem reklamy, Lecha czy Jarosława? W ogóle to powinien być zakaz bliźniąt w polityce, byłoby po sprawie. Bloger Iszbin zwraca uwagę, że wszystkie podobieństwa scenograficzne przynależą do orędzia Jarosława, a nie jak odgórnie, może już z zasady przyjęto, Lecha. Dla jasności sytuacji, to ten drugi jest głową prezydencką. Dla uzasadnienia swej tezy porównuje wystrój z tych trzech wystąpień i okazuje się, że jeśli bliźniaków nie pomylił, nie przyporządkował błędnie imion do osób, osób do orędzi, a orędzi do scenografii MA RACJĘ. A społeczeństwo w błędzie żyje i głowa również, obie bliźniacze gadające głowy, właściwie.

Podobne Wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>