Doradcy kredytowi skarżą się, że kryzys finansowy negatywnie wpływa na ich zarobki. Ograniczenie dawania kredytów przez banki sprawiło, że zarobki przeciętnego doradcy spadły z 50.000 tysięcy do 10.000 tysięcy złotych.
Czym zajmuje się doradca kredytowy?
Najprościej mówiąc, to osoba, która pomoże nam w uzyskaniu kredytu w banku. Teoretycznie, poza prowizją, którą otrzymuje od banków, nie pobiera opłat od klientów. Tzw. brokerzy mogą się specjalizować w pozyskiwaniu kredytów mieszkaniowych, pośrednictwem lub doradztwem kredytowym. Ostatnio też zajęli się sprzedażą ubezpieczeń.
Spadek liczby udzielanych kredytów.
Specjaliści od rynku pracy jednogłośnie twierdzą, że liczba pożyczek na mieszkania stopniowa spada. W latach 2006, 2007 mieliśmy do czynienia z ogromnym zapotrzebowaniem na kredyty mieszkaniowe, których łączna kwota, na przełomie tych dwóch lat, wzrosła tylko z 44 mld. złotych do 60 mld. złotych. Na razie brak jakichkolwiek prognoz dotyczących roku 2008, ale nie przewiduje się radykalnych różnic w porównaniu z rokiem poprzednim.
Kto jest ofiarą?
Ci doradcy, których miesięczne zarobki dochodziły nawet do 50 tysięcy złotych, teraz w dobrym wypadku, zarabiają 1/5 dotychczasowej pensji. Czy można ich zatem nazwać ofiarami? Spytajmy przeciętnych obywateli, którzy, by kupić mieszkanie, muszą brać kredyty i spłacać je przez około 30 lat.