Mimo kryzysu przewalutowanie kredytu zaciągniętego we frankach szwajcarskich nie jest rozsądną decyzją.
Od września frank umocnił się w stosunku do złotego o prawie 20 procent, wzrosła więc wysokość raty związana z kursem waluty oraz oprocentowanie kredytu, wynikające ze wzrostu stopy LIBOR CHF. Przyniosło to niepokój wśród kredytobiorców, ale nie powinien być on przyczyną długofalowych obaw. Prognozowane jest choćby obniżenie LIBORu po zmniejszeniu stóp procentowych przez Europejski Bank Centralny.
W najbliższym czasie umocni się również sama złotówka, ale wysokość raty we frankach nadal będzie korzystniejsza w porównaniu z PLN mimo że koszty kredytu złotówkowego wzrosły w ostatnim czasie tylko o WIBOR. Obniżenie WIBORu nie jest prognozowane. Oprocentowanie nadal jest prawie o połowę niższe w przypadku kredytów w CHF.
Polskie banki zwiększyły spread, czyli różnicę między kursem kupna i sprzedaży, zadłużenie zostałoby więc niekorzystnie przewalutowane. Mimo że marży odsetkowej zmienić nie można, różnice kursowe mogą być ustalane dowolnie, choć Komisja Nadzoru Finansowego obiecała wprowadzić maksymalny poziom spreadu.
O przewalutowaniu można pomyśleć, gdy kurs waluty jest niższy niż w momencie zaciągania, trzeba jednak wziąć wtedy pod uwagę prowizje banku z tego tytułu.