W sytuacji kryzysu finansowego i nieznanego czasu poprawy na rynku pieniądza, bardzo trudno o otrzymanie kredytów gotówkowych. Rodzina, o miesięcznym dochodzie 3,5 tysiąca złotych (przy założeniu, że nie ma żadnych innych kredytów, pożyczek), najwięcej pieniędzy będzie mogła pożyczyć w banku Pekao. Dostanie tam ona 298 tysięcy złotych. Dużo gorzej wygląda kwestia kredytów we frankach szwajcarskich. Maksymalna kwota jaką można pożyczyć to ok. 203 tysięcy złotych, a pożyczki udzieli Eurobank. Dużo mniej otrzymamy np. w mBanku, bo jedynie 120 tysięcy złotych przy kredycie we frankach, w złotówkach – 145 tysięcy.
Aby nie stracić zdolności kredytowej powinniśmy zarabiać o ok. 30% więcej niż w zeszłym roku. Jednak, jak podaje GUS, w ciągu ostatniego roku średnie zarobki wzrosły jedynie o 9,8 %.
Nie pomaga nawet fakt, że bez problemów spłacamy kredyty, które zaciągnęliśmy w latach ubiegłych.
Mariusz Zygierewicz ze Związku Banków Polskich tłumaczy – Ten spadek zdolności kredytowej przeciętnej rodziny nie wynika z naszej złośliwości, ale z gorszych oczekiwań dotyczących przyszłości. Sektor bankowy spodziewa się, że będzie gorzej, czyli że ludzie zaczną mieć problemy ze spłatą kredytów.
Dlatego paradoksalnie, żeby móc wziąć kredyt i być wiarygodnym dla banku, musimy zarabiać coraz więcej. Tylko po co nam wtedy kredyty?