Rada Polityki Pieniężnej, zgodnie z przewidywaniami analityków, nie obniżyła wczoraj stóp procentowych, pozostawiając je na poziomie 3,5%, czyli dokładnie tyle, ile wyniosła czerwcowa inflacja roczna. RPP uznała, że należy uszanować tą równowagę i stwierdziła, że potrzebuje więcej czasu, aby przyjrzeć się sytuacji w gospodarce. To właśnie napięta sytuacja finansów publicznych, jak i fakt, że zmiany w wysokości stóp procentowych są odczuwalne na rynku z pewnym opóźnieniem skłoniły radę do zachowawczego działania. Według ekonomistów światowa gospodarka właśnie minęła dno kryzysu i od przyszłego roku sytuacja zacznie się poprawiać, a wtedy niskie stopy procentowe stałyby się problemem, wpływając na duży wzrost inflacji. Analitycy nie są zgodni co do przyszłych działań rady. Jedni z nich sądzą, że w tym roku dojdzie do jeszcze jednej obniżki, a cykl zakończy się na poziomie 3-3,25%, drudzy zaś są zdania, że RPP nie zdecyduje się na zmiany w stopach do końca swojej kadencji. Specjaliści są jednak zgodni co do jednego: rok 2010 będzie stał pod znakiem ciągłego wzrostu stóp procentowych, co odbije się na podwyżkach odsetek kredytowych.