Takiego dnia na warszawskiej giełdzie nie było już dawno. Indeks największych spółek giełdowych na zakończenie sesji wyniósł 2140,12 pkt, co było wzrostem o 4,88%. Stało się tak głównie za sprawą Amerykanów, którzy pod koniec sesji zaczęli prawdziwą bitwę o akcję i wyciągnęli WIG20 na najwyższy poziom od października ubiegłego roku. Nic nie zapowiadało tak dobrej sesji, dla analityków sporym zaskoczeniem było, gdy na otwarcie sesji indeks wzrósł o 1,5%, a potem powoli, ale wspinał się w górę. Po godzinie 15 do gry weszli inwestorzy amerykańscy, którzy momentalnie wyciągnęli WIG20 do góry. WIG też nie był gorszy i wzrósł wczoraj o 3,95%, a obroty na całym rynku wyniosły 1,45 mld zł. Wzrosty na warszawskiej giełdzie są w większości zasługą poprawy sytuacji na rynku amerykańskim, gdzie ostatnimi czasy na Wall Street inwestorów ogarnął szał zakupów. Według ekonomistów, sytuacja będzie się poprawiać, a WIG20 wzrośnie ich zdaniem do 2250 punktów.