Koniec z uprzejmością sąsiedzką, koniec z pomaganiem sobie nawzajem. Na naszych oczach czasy, w których ludzie powinni współpracować, by łatwiej im się żyło, odchodzą do lamusa. Nie ważne, że np. schorowana pani spod siódemki potrzebuje wsparcia, a ty bezinteresownie jej go udzielasz. Wyprowadzisz jej psa na spacer czy zrobisz zakupy. Nie ważne, że sam czasem potrzebujesz sąsiedzkiej przysługi, żeby ktoś został z twoim dzieckiem. Zdaniem fiskusa, jeśli pomagasz powinieneś zapłacić od tego podatek. I naprawdę nie ma znaczenia, że nie bierzesz za to, ani grosza. Według fiskusa darmowa, bezinteresowna pomoc to także zysk, za który powinniśmy płacić. Na ten kontrowersyjny pomysł wpadł fiskus w Katowicach. Doszedł on do wniosku, że wymienianie się usługami, to zysk, dla tego kto skorzystał z pomocy.
Cóż , nie pozostaje już chyba nic innego, jak tylko zaapelować do uczynnych sąsiadów: “Uważajcie na kontrolę skarbową, gdy wyjdziecie na spacer nie ze swoim psem”.