Ktoś w fiskusie zorientował się, że masa internautów sprzedając w internecie nie odprowadza podatku od dochodu. Stąd pomysł, aby ścigać takie osoby. A zarobić jest na czym. Fiskus szacuje, że suma zaległych podatków z tego tytułu wynosi około 36 mln zł.
”Nieprawidłowości wykryto sporo. Prowadzenie działalności handlowej bez zgłoszenia w urzędzie, ukrywanie obrotów przez sprzedaż przez podstawione osoby i z wykorzystaniem kilku nicków, używanie kont należących do rodziny bądź znajomych – to tylko niektóre grzechy internautów. Przyłapanym na nich wymierzono zaległy podatek i ukarano” – czytamy w ”Rzeczpospolitej”.
”Ministerstwo opisuje niektóre przypadki, np. osoby, która handlowała artykułami wędkarskimi. Sprzedawca wystawił towar na 1939 aukcjach, ale nie zdopingowało go to do zarejestrowania działalności. Przyznał się do niej dopiero wtedy, gdy zawitał do niego urząd kontroli skarbowej. Podobnie było z handlarzem sprzętem fotograficznym i komputerowym. Fiskus prześwietlił go bardzo dokładnie – przeszukał mieszkanie, sprawdził konta na Allegro, historię logowania oraz wykaz zawartych transakcji. Okazało się, że jest winien budżetowi ponad 100 tys. zł. To nie wszystko – dostał też prawie 20 tys. zł grzywny” – czytamy dalej.
Z całej sytuacji z pewnością cieszy się Ministerstwo Finansów, ponieważ będzie to zawsze. dodatkowy wkład to dziurawego budżetu. Fiskus zapowiada kontrole i nakładanie srogich kar za niewywiązywanie się z obowiązku płacenia podatków. Od przyszłego roku będzie mógł zwracać się do portali internetowych o ujawnianie informacji osobistych należących do osób, co do których Fiskus ma podejrzenia.
Więcej na ten temat można dowiedzieć się w „Rzeczpospolitej”, w artykule Przemysława Wojtasika pt. ”Fiskus zabrał się do nierzetelnych internautów”.