Szybkimi krokami zbliżają się święta – czas, który na rynku gospodarczym kojarzony jest głównie ze wzmożoną aktywnością zakupową. Miliony Polaków coraz aktywniej przygotowują się do świątecznej gorączki, co dla wielu z nich oznacza zaciągniecie „mikołajkowych” kredytów. Dla banków będzie to czas ostrej rywalizacji o klienta, choć w tym roku z powodu kryzysu takich ofert ma być mniej, niż w zeszłym. O czym trzeba jednak pamiętać, jeśli decydujemy się na świąteczną pożyczkę?
Przede wszystkim każdy bank trzeba pytać, jaki będzie całkowity koszt pożyczki. Polskie prawo nakazuje kredytodawcom wyliczanie pełnej stopy procentowej (RRSP lub RRSO – rocznej rzeczywistej stopy procentowej). Im mniejsze RRSO, tym lepiej. Najlepszymi w tym momencie ofertami są takie, których stopa procentowa wynosi mniej niż 20%. Bardzo ważne jest jednak uwzględnienie w obliczeniach kosztów ubezpieczenia – a większość banków nie praktykuje takich metod. Trzeba więc pamiętać, by koniecznie wkalkulować je w koszty (w Internecie dostępne są specjalne kalkulatory). Dopiero takie oferty można porównywać z ofertami konkurencyjnych banków.
Dodatkowo, różne banki różnie wyliczają koszty wstępne przyznania kredytu. Aby otrzymać prawidłowe wyniki, koszty kredytu należy zawsze liczyć od całkowitego zadłużenia. W przeciwnym wypadku nasze wyliczenia nie będą ważne.
Wstępne ankiety wśród Polaków wskazują jednak na zaskakujące fakty – większość pytanych odpowiadała, że raczej nie zdecyduje się ani na kredyt, ani na pożyczkę od znajomych. Czas pokaże, jak świąteczne zakupy wpłyną na odczuwanie kryzysu w Polsce.