Nie od dzisiaj wiadomo, że system emerytalny w państwach uprzemysłowionych potrzebuje nowych rozwiązań. Mieszkańcy Europy i tak mogą mówić o szczęściu, ponieważ w wielu krajach arabskich czy choćby w Indiach coś takiego jak państwowy system emerytalny nie istnieje, a o starszych dbają dorosłe dzieci. Nic dziwnego, że wzrost populacji w takich krajach jest wprost galopujący, bo im więcej dzieci, tym bardziej będą mogły zadbać o starych rodziców. A kto zadba o emerytów w Polsce? Tego jeszcze mnie wiadomo. Główna ekonomistka Banku Światowego Anita Schwartz uważa, że za 20 lat grozi nam prawdziwy krach systemów emerytalnych. W sytuacji, kiedy brakuje pieniędzy na emerytury, rządy państw będą zmuszone dopłacać do nich z budżetu. Mamy sytuację, w której ubywa osób młodych a przybywa starych. W Polsce na jednego emeryta przypada obecnie czterech pracujących. W roku 2030 będzie przypadać już tylko dwóch.