O problemach Grecji można było usłyszeć już jakiś czas temu. Jednak o konkretnych planach rozwiązania ze strony greckiej już nieco ciszej. Ta sytuacja trwać jednak nie może bez końca. Pamiętając dodatkowo jak rynek finansowy radzi sobie z nierzetelnym do niego podejściem, jest się chyba czego obawiać.
W podobny sposób spojrzała na to Unia Europejska i zobowiązała się wyciągnąć pomocna dłoń w stronę podupadającej Grecji. Deficyt budżetowy Hellady jest na poziomie 12,7 proc. PKB, a dług publiczny ponad 120 proc. (Dla porównania polski deficyt budżetowy był na poziomie 3,9 proc. PKB, a dług publiczny z 2008 roku wyniósł 47 proc.) Pomoc została jednak jeszcze niedoprecyzowana.
Pewnikiem jest nałożenie na ten kraj szeregu restrykcji, które Grecja musi sama spełnić. Jakiekolwiek odstępstwo z jej strony od wytycznych Komisja Europejska będzie mogła jej narzucić dodatkowe środki. Pierwsza ocena tego śródziemnomorskiego kraju nastąpi już w marcu.
Możliwe także, że zostanie uruchomiona specjalna linia kredytowa na którą złożą się kraje będące w unii walutowej. Ten fakt bardzo cieszy premiera Tuska
My cieszymy się szczęściem premiera, ale czy to było politycznie poprawne zagranie z jego strony? Czas pokaże.