W porównaniu z rokiem poprzednim do państwowej kasy w styczniu i lutym tego roku wpłynęło 4 miliardy złotych mniej podatków. Dochody z VAT, nawet po wzięciu uwagi inflacji spadły o 6 proc., tymczasem planowany był ich wzrost o 8 proc. Ekonomiści tłumaczą sytuację trwającym ciągle kryzysem. Porównują obecną sytuację do lat 2001-2002, kiedy to gospodarka potrzebowała dwóch lat, aby się wydostać z kryzysu. Dane te świadczą o mniejszej aktywności polskiej gospodarki. Ludzie kupują mniej niż w poprzednich latach, konsumpcja w styczniu spadła o 1 proc. Ludzie ostrożnie podchodzą do przyszłości, ponieważ ich pensje nie rosną tak szybko jak dotychczas i dalej straszy bezrobocie. Na sytuację tą wpłynęła także sroga zima, która powodowała, że ludzie rzadziej korzystali z usług, nastąpił zastój w budownictwie i spadek produkcji.