Jeden z najskuteczniejszych biznesmenów Stanów Zjednoczonych, Jim Rogers przewiduje, że za około 15-20 lat przyjdzie nam się rozstać z euro. Rogers ma również już potencjalnego zastępcę dla tej waluty, jest nim chiński juan. Przewidywania biznesmena mają swoje podstawy głównie w wydarzeniach jakie ostatnimi czasy wstrząsały rynkami finansów. Chodzi tu między innymi o procedury wychodzenia z kryzysu przez USA, oraz obecną sytuację Grecji.
Obawy budzą sposoby wychodzenia z kryzysu zatwierdzane przez Baracka Obamę. Polityka Ameryki skupia się głównie na wpompowywaniu kolejnych milionów dolarów do gospodarki. Co być może przynosi krótkotrwałe efekty, jednak w dłuższej perspektywie czasu może mieć tragiczne skutki. A na światowych rynkach obniży wartość dolara.
W Europie sytuacja jest równie poważna. Unia walutowa ma obecnie poważny problem w postaci krajów, które już od dłuższego czasu nie przestrzegają limitów fiskalnych. Najgłośniejszym tego przykładem jest Grecja, ale zaraz za nią plasują się jeszcze Portugalia, Hiszpania, czy Włochy. Problem jest taki, że przy obecnych wskaźnikach, kraje te są bliskie lub już na skraju bankructwa. A fakt że należą do unii walutowej może mieć poważny wpływ na pozostałe kraje do niej przynależące. Zdaniem Rogersa w tym wypadku najlepszym rozwiązaniem, będzie brak ingerencji innych państw w sytuację chociażby Grecji. O ile bowiem pomoc dla jednego państwa, nie byłaby istotnym obciążeniem, o tyle stworzy to pretekst dla pozostałych państw w podobnej sytuacji, by wyciągnąć rękę po pomoc. A ta reakcja łańcuchowa szybko może doprowadzić euro do upadku.